Ostatnie zdarzenie, do którego doszło w kurorcie w Szwajcarii w sylwestrową noc zszokowała ludzi na całym świecie. Media na bieżąco relacjonowały co dokładnie się wydarzyło. Do pożaru doszło w barze La Constellation. Zginęło w nim 40 osób, a około 100 zostało rannych (większość ciężko). Władze regionu zdecydowały się więc na wprowadzenie stanu wyjątkowego.

Biorąc pod uwagę skalę wydarzenia z minionej nocy, władze kantonu podjęły decyzję o ogłoszeniu stanu wyjątkowego
-poinformował radny Stéphane Ganzer. Słowa te wypowiedział w czasie oficjalnej konferencji prasowej.
Jak dodał nowe ramy w prawie wprowadzają możliwość „koordynowania różnych działań na szeroką skalę i rozłożenie ich w czasie, ponieważ sytuacja ta prawdopodobnie utrzyma się przez jakiś czas”.
Jego zdaniem do największej tragedii doszło w barze, w którym wybuch pożar. Wtedy właśnie bawiło się tam sto osób. Zaznaczył jednak, że zidentyfikowanie liczby ofiar potrzebuje czasu dlatego też nie dadzą rady podać teraz dokładnej liczby ofiar.
Wyklucza się także zamach. Dodano, że to pożar doprowadził do eksplozji a nie odwrotnie. „Absolutnie to nie był zamach” -oficjalnie podała policja.
Szef władz lokalnych Mathias Reynard poinformował, że oddział intensywnej terapii i blok operacyjny regionalnego szpitala są przepełnione, a część poszkodowanych trzeba było rozwozić do innych placówek w Szwajcarii
-czytamy na portalu Fakt.pl
Źródło: fakt.pl
























