Zagraniczne media poinformowały kilka dni temu (5 stycznia), że Kolumbia zdecydowała się na rozmieszczenie swoich wojsk na granicy z Wenezuelą. „Kolumbia rozmieściła ponad 30 tys. żołnierzy na granicy z Wenezuelą ” -czytamy. Decyzja ta zapadła po ataku Stanów Zjednoczonych i pojmaniu prezydenta Nicolasa Maduro i jego żony.

Minister obrony Kolumbii, Pedro Arnulfo Sanchez poinformował CNN, że do niedzieli armia Kolumbii zwiększyła liczbę wojska na granicy z Wenezuelą. Dodano, że przyczyną jest amerykańska interwencja na Wenezuelę. Jeden z niezależnych dzienników przekazał jednak, że od soboty granica Wenezueli z Kolumbią jest spokojna.
„Jedyną widoczną różnicą jest przybycie na granicę licznych dziennikarzy zagranicznych, poszukujących informacji i opinii Wenezuelczyków na temat ujęcia Maduro, a także możliwej zmiany sytuacji w kraju”
-czytamy na portalu RMF24.pl.
Przypomnijmy, że prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zapewnił, że prezydent Kolumbii Gustavo Petro zaprzestanie wysyłanie narkotyków do USA. Ponadto zaznaczył, że nie wyklucza interwencji w Kolumbii.
Wenezuela jest bardzo chora. Kolumbia też jest bardzo chora i jest rządzone przez człowieka, który lubi produkować kokainę i sprzedawać ją Stanom Zjednoczonym. Ale powiem wam, że nie będzie tego robił zbyt długo
-powiedział prezydent USA Donald Trump.
Dziennikarze zapytali go, więc o interwencję zbrojną w Kolumbii. Na co Trump odparł: „To brzmi dobrze”.
Źródło: RMF24
Foto: pixabay


























