Anna Zejdler poinformowała o śmierci bliskiej osoby. Głos zabrał także Krzysztof Ibisz.

59-letnia Anna Zejdler to dziennikarka, szefowa serwisu „Kobieta” w Rzeczpospolitej. W latach 1998 – 2004 była żoną Krzysztofa Ibisza, z którym ma syna Maksymiliana.
Niestety pani Anna jest właśnie w żałobie po śmierci mamy.
Jak wynika z wpisu panie miały ze sobą bardzo dobrą relację. Jednocześnie dziennikarka przyznała, że jej mama załamała się po śmierci męża – w 2016 roku.
Wczoraj zmarła moja Mama – najlepsza przyjaciółka, najwierniejsza fanka, nauczycielka życia, pocieszycielka i bratnia dusza.
Myślę, że odeszła jednak z tego świata w dniu śmierci Taty – 29 lutego 2016 roku. Żartowała często: martwię, się że serce mam zdrowe i długo jeszcze będę się tu męczyć. Może i serce miała z medycznego punktu widzenia zdrowe, ale rozdarte do tego stopnia, że nie zdołała go już posklejać.
– napisała.
Anna Zejdler przyznała też, że mama była dla niej ogromnym wsparciem.
Nigdy mnie nie zawiodła. W niczym. Począwszy od drobiazgów, a na ważnych sprawach kończąc.
Rzadko myślała o sobie. Mam wrażenie, że istniała po to, by sprawiać mi przyjemność. Uwielbiała to! Spełniała moje życzenia zanim zdążyłam je wypowiedzieć.
To dzięki Niej i Tacie udało mi się stworzyć dzieciom dom pełen ciepła i miłości – bezpieczną przystań, do której można było zawinąć o każdej porze bez zapowiedzi, zjeść rosół z lanymi kluskami, pośmiać się, popłakać i ustalić plan działania.
Do wpisu byłej żony odniósł się Krzysztof Ibisz i potwierdził, że zmarła była bardzo dobrą osobą.
Aniu, jest mi niewypowiedzianie przykro . Mama była dla nas wielkim wsparciem w każdej sprawie . Była dla Rodziny Aniołem i Opiekunką. Tak jak Ją opisałaś. Ja także bardzo wiele jej zawdzięczam w tym niezliczoną ilość rad i wsparcia w morzu spraw przez wiele lat.
Co więcej, mieli ze sobą kontakt, nawet pomimo rozwodu.
Choć życie mogło się potoczyć inaczej nigdy nie poczułem się przez nią odrzucony, choć mogła mieć do tego prawo. Jestem jej wdzięczny za każdą wspólna chwilę, za wspólny dom w Twoich Rodziców domu, za każdy telefon ( czynny 24 na dobę). Ten dogłębny smutek, który teraz czuję, zamieniam we wdzięczność na zawsze. Przytulam Cię🩶
Trzeba przyznać, że są to szczególne słowa i sytuację, ponieważ rozstanie jednej pary, to często potężny rozłam w całej rodzinie. Tu jednak najwyraźniej było inaczej.
Wyświetl ten post na Instagramie



























