Do ataku na dyplomatów doszło ostatnio na Zachodnim Brzegu Jordanu. Wśród nich byli także polscy dyplomaci. Jak informują media za atakiem mogą stać izraelscy osadnicy. Rzecznik polskiego MSZ Maciej Wewiór poinformował, że żąda natychmiastowych wyjaśnień. Oto co dokładnie się wydarzyło. Pojawiły się szokujące informacje.

Atak na polskich dyplomatów miał miejsce w sobotę w miejscowości Tajba (Taybeh), położonej niedaleko Ramallah na okupowanym Zachodnim Brzegu Jordanu. W konwoju dyplomatycznym pojawili się przedstawiciele Polski, Francji i Belgii. Wcześniej doszło również do ataku na Palestyńczyków.
Informacje o zdarzeniu pojawiły się także w mediach społecznościowych. Ponadto incydent potwierdził rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wewiór. Napisał post w tej sprawie na portalu X.
„Z posiadanych przez nas informacji nie wynika, aby byli oni bezpośrednim celem ataku. Wyrażamy głębokie oburzenie i stanowczo potępiamy to zdarzenie. Polska konsekwentnie sprzeciwia się przemocy ze strony izraelskich osadników na okupowanym Zachodnim Brzegu Jordanu. Ataki na przedstawicieli korpusu dyplomatycznego są absolutnie niedopuszczalne”
-czytamy.
Przedstawił też swoje oczekiwania.
„Oczekujemy od władz Izraela pilnych i szczegółowych wyjaśnień, ustalenia sprawców oraz pociągnięcia ich do odpowiedzialności. Oczekujemy również podjęcia skutecznych działań, które zapobiegną podobnym incydentom w przyszłości”
-dodano.
Sprawę skomentował też wicepremier i szef belgijskiej dyplomacji Maxime Prevot.
„Najostrzej potępiam atak zamaskowanych osadników w Tajbe, na okupowanym Zachodnim Brzegu, wymierzony w Palestyńczyków, naszego konsula generalnego, francuskich i polskich dyplomatów oraz przedstawicieli katolickich. Francuski mer został zaatakowany, a belgijski pojazd uszkodzony. Nasz zespół jest bezpieczny”
-czytamy na portalu X.
Źródło: goniec.pl

























