30-letni mężczyzna ostatni raz widziany był 14 lutego 2026 r. na Kasprowym Wierchu. Służby przekazały tragiczne wieści.

Zaginął na Kasprowym Wierchu
Turysta przyjechał do Zakopanego i jeszcze 13 lutego przebywał w jednym z pensjonatów. 14 lutego 2026 r. wjechał kolejką na Kasprowy Wierch. Jego wizerunek zarejestrowały kamery i był to ostatni ślad po 30-latku.
Od tej poty mężczyzna nie kontaktował się z rodziną i bliscy zgłosili zaginięcie. Następnie na prośbę policji Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe rozpoczęło szeroko zakrojone poszukiwania [więcej na ten temat tutaj]
Tragiczny finał poszukiwań
Dziś jednak – czyli w 7 dni od zaginięcia 30-latka – przekazano tragiczne wieści.
Słowaccy ratownicy odnaleźli w Żlebie pod Suchą Przełęczą ciało mężczyzny. Ratownik dyżurny TOPR poinformował, że to najprawdopodobniej poszukiwany 30-latek, który zaginął 14 lutego w rejonie Kasprowego Wierchu.
– informuje RMF FM.
Ciało mężczyzny przetransportowano do wylotu Doliny Cichej i obecnie sprawą zajmuje się strona słowacka.
Wkrótce jednak można się spodziewać bliższych informacji co do tożsamości odnalezionego i ewentaulnego potwierdzenia, czy jest to zaginiony Polak.
AKTUALIZACJA
Przerażające szczegóły śmierci!
Jak informuje Tygodnik Podhalański, 30-latek najprawdopodobniej spadł z wysokości i zmarł na skutek odniesionych obrażeń.
Jest prawdopodobne, że mężczyzna przeżył kilkuset metrowy upadek z grani pomiędzy Kasprowym Wierchem i Beskidem, po czym próbował przemieszczać się w stronę dna doliny. Niestety, obrażenia jakich doznał w wyniku spadania uniemożliwiły mu wezwanie pomocy czy samodzielne dotarcie do końca doliny.*
Przerażające jest to, co ujawnił profil Tatromaniak!
Czytamy tu, że ciało 30-letniego turysty znaleziono bardzo blisko stacji kolejki:
…ciało poszukiwanego mężczyzny. Znaleziono je w żlebie opadającym z Suchej Przełęczy, a więc miejsca oddalonego 100 m od stacji kolejki na Kasprowym Wierchu.
Szokiem więc jest to, że nikt nie zauważył upadku mężczyzny, ani jego ciała już po wypadku.
Przy zejściu tu choćby kawałeczek poza szlak (np. do zrobienia lepszego zdjęcia) naprawdę łatwo o poślizgnięcie, upadek, szybkie nabranie prędkości i przykry finał kilkaset metrów niżej. To wszystko może wydarzyć się w ułamku sekundy, nawet nie zdążycie dobrze krzyknąć. (…)
Na wspomnianej Suchej Przełęczy można taki zjazd wyhamować albo…no właśnie, nie wyhamować.
– napisał.
Dalej czytamy:
Życia młodemu chłopakowi niestety nic nie przywróci. Natomiast niech innym dadzą do myślenia dwa fakty: 1. Gdzie do tego wypadku doszło i 2. Mimo lokalizacji i przebywających w pobliżu innych turystów, nikt niczego nawet nie zauważył.
Tatromaniak zaapelował więc o rozwagę oraz uważność względem siebie i innych osób przebywających w górach.


























