W Buszehrze w Iranie doszło ostatnio do potężnego ataku. To Stany Zjednoczone wraz z Izraelem wystrzeliły pocisk. Uderzył on w pobliżu elektrowni jądrowej. Atak ten zszokował wielu. Nie żyje bowiem pracownik ochrony. Rosja podjęła, więc decyzję ewakuacji prawie 200 pracowników znajdujących się na terenie tego obiektu.

28 lutego Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły operację specjalną w Iranie. W odwecie Iran atakuje z kolei Izrael i kilka innych państw Zatoki Perskiej. W sobotę, 4 kwietnia kontynuowały naloty na tereny przemysłowe. Według Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) jeden z pocisków uderzył bardzo blisko obiektu elektrowni jądrowej. Są ofiary śmiertelne, gdyż zginął pracownik ochrony. Ponadto uszkodzono jeden z budynków. Zdaniem MAEA nie ma powodów do obaw, gdyż nie odnotowano wzrostu poziomu promieniowania.
Tasnim agencja informacyjna z Iranu podała, że od naruszono instalacji oraz nie zakłócono pracy.
Mimo to rosyjski koncern Rosatom ewakuował w sobotę kolejnych 198 pracowników z elektrowni
-poinformowała agencja Reuters w artykule na stronie.
Agencja powołała się na media z Rosji. Firma prowadzi ewakuacje swoich pracowników od samego wybuchu wojny USA i Izraela z Iranem.
Sobotnia ewakuacja – zaznaczył Reuters – była zaplanowana jeszcze przed ostatnim uderzeniem. Jak stwierdził szef Rosatomu Aleksiej Lichaczow, wydarzenia w pobliżu elektrowni rozwijają się zgodnie z najgorszym scenariuszem
-czytamy na portalu Interia.pl.
Ponadto dodano, że dopóki sytuacja się nie uspokoi liczba pracowników zostanie ograniczona.
Źródło: interia.pl

























