Do potężnego pożaru doszło w Hiszpanii. Według informacji podawanych przez media większość ofiar lub wszystkie 12 ofiar pożaru to cudzoziemcy. Informacje tę podał minister Antonio Sanz. Osoby te miały zboczyć z oznakowanych dróg ewakuacyjnych. Boczne trasy, na które się skierowali okazały się być pułapką.

Do potężnych pożarów doszło w Los Gallardos – gminie w prowincji Almería w Andaluzji na południu Hiszpanii. Minister Zdrowia Antonio Sanz dodał, że sytuacja na prowincji aktualnie zaliczana jest do trudnych. Wiadomo już, że nie żyje 12 osób, a 23 osoby pozostaje zaginionych. Jak się okazuje ofiary zboczyły z oznakowanych tras, co ostatecznie skończyło się dla nich tragedią.
Wszystko wskazuje na to, że zmarli w większości lub wszyscy to cudzoziemcy. Ofiary zboczyły z oznakowanych dróg ewakuacyjnych i szukały alternatywnego przejazdu przez rzekę, co ostatecznie okazało się pułapką, gdy zostały pochłonięte przez płomienie
-powiedział Minister Zdrowia w rozmowie z zagranicznymi mediami.
Według informacji pojawiających się w zagranicznych mediach ofiary to przede wszystkim cudzoziemcy. Wśród nich mogą być np obywatele Belgii. Narodowości innych ofiar nie podano do wiadomości publicznej.
Według lokalnych władz bezpośrednią przyczyną pożaru była iskra z zerwanej sieci elektroenergetycznej, jednak do błyskawicznego rozprzestrzeniania ognia przyczyniły się ekstremalne upały i susza. Działania służb utrudnia teren – pofałdowany i pełen wąwozów
-czytamy na portalu interia.pl.
Źródło: Interia.pl

























