BIZNES&POLITYKA

Masz koleżankę, siostrę, córkę? Przeczytaj, jak działał łowca nastolatek!

Kilka milionów Polaków obejrzało produkcję Sylwestra Latkowskiego pt. „Nic się nie stało”. Dokument opowiada o samobójstwie 14-letniej Anaid, która najprawdopodobniej została wykorzystana seksualnie.

Jednak to, co oglądamy w filmie Latkowskiego to tylko wierzchołek góry lodowej. Dziennikarz Onetu – Mikołaj Podolski – poświęcił 5 lat swojego życia na zbadanie sprawy związanej z pedofilską działalnością Krystiana W. nazywanego „Krystkiem”. Całość opisał w książce pt. „Łowca Nastolatek„. I choć od czasu emisji „Nic się nie stało” minęło kilka miesięcy, to warto teraz sięgnąć po książkę, która odsłania całą głębię tej sprawy.

 

Krystian W. zajmował się werbowaniem dziewczyn do lokali Marcina T. – dyskotekowego króla Sopotu – między innymi „Dream Club” i „Zatoka Sztuki”. Czasem dziewczyny miały pełnić rolę fordanserek lub przyciągać męską część klienteli poprzez taniec na rurze czy huśtanie się na specjalnych huśtawkach.

Jednak pod przykrywką oferowania „pracy” w lokalu, Krystek sam wykorzystywał wiele nastolatek. Dostarczał także dziewczyny swojemu szefowi, by uprawiały z nim seks.

 

facebook.com/Mikołaj Podolski

 

Jak działał łowca nastolatek? Krystian W. potrafił dokładnie wytypować swoje ofiary. Szukał dziewczynek (najmłodsze miały 13-14 lat), które potrzebowały pieniędzy, bo na przykład były z ubogich domów. Zaczepiał więc nastolatki rozdające ulotki, pracujące jako hostessy. Żartował, podrywał, powolutku budował relację i wzbudzał zaufanie. Imponował także luksusowymi samochodami (najczęściej były to auta Marcina T.).

Gdy ofiara była już gotowa, Krystek zaczynał działać. Wywoził dziewczynę, albo do lasu, gdzie zmuszał do seksu, albo do opuszczonego kina w Pucku lub do innych lokali. Tam dziewczynom dawano alkohol, często też narkotyki lub tabletki gwałtu. Sceny seksu Krystian W. nagrywał komórką. Później szantażował dziewczynki ujawnieniem nagrań i dzięki temu zapewniał sobie bezkarność.

 

Pokrzywdzonych, jakie pojawiły się w akcie oskarżenia przeciwko Krystianowi W. było kilkadziesiąt. Ile dziewcząt naprawdę wykorzystał? Mogły być ich setki.

 

sms do Mikołaja Podolskiego do osoby podszywającej się pod dzienikarza TVN – facebook.com/Mikołaj Podolski

 

Lektura książki „Łowca Nastolatek” Mikołaja Podolskiego jest przerażająca, ale zarazem też fascynująca.

Przeraża to, że człowiek pokroju Krystka tak długo był bezkarny. Przeraża indolencja służb, a także to jak silne zaplecze miał Krystian W. i jak bardzo był broniony on oraz jego szef przez różne środowiska.

Po książce na temat gwałtów na nastolatkach można by się spodziewać, że będzie trudna lub… nudna – naszpikowana suchymi faktami. Tymczasem „Łowca Nastolatek” jest fascynującą opowieścią o śledztwie dziennikarskim. Jak wspomina Mikołaj Podolski, o sprawie miał napisać jeden tylko artykuł. Później jednak zaczęły zgłaszać się kolejne ofiary, pojawiać kolejne fakty. Dziennikarz nie mógł zostawić tematu, który go ścigał.

Dużą wartością „Łowcy Nastolatek” są też osobiste przeżycia autora. Opisuje, jak otrzymywał pogróżki, był zastraszany, dostał także wyrok nakazujący mu milczenie w sprawie. Na szczęście nie milczał i doprowadził sprawę do końca.

>>> „Łowca Nastolatek”

 

Tę mapkę powinna znać północna Polska. Ustalenie rzeczywistego terenu działalności Krystka zajęło mi mnóstwo czasu….

Opublikowany przez Mikołaj Podolski – dziennikarz Poniedziałek, 10 sierpnia 2020