Słynny trener fitness zmarł w czasie swojego własnego wyzwania. 30-latek chciał udowodnić, że po przytyciu, można szybko zrzucić wagę.
Finał eksperymentu skończył się tragicznie.

Jadł 10 tysięcy kalorii dziennie
Dmitrij Nuyanzin to 30-letni trener z Orenburga (ponad półmilionowe miasto w Rosji). Mężczyzna od kilku lat działała w sieci, a swoim klientom oferował programy treningowe oraz dietetyczne. W swoim najnowszym wyzwaniu, chciał udowodnić, że można schudnąć stosując jego zalecenia. Najpierw jednak musiał przytyć.
Trener więc:
…celowo przybierał na wadze, jedząc wyłącznie fast foody, z zamiarem schudnięcia równie spektakularnie, jak maratończycy. Jego dieta stała się prawdziwym testem dla jego organizmu – talerze ciast, placków, pierożków z majonezem, burgery i pizza, łącznie 10 000 kalorii dziennie.
– informuje womanr.ru*

>>>Dlaczego anorektyczki nie widzą, że są chude?
Trener fitness nie żyje
W efekcie, w ciągu miesiąca Dmitrij Nuyanzin przybrał około 13 kilogramów i w połowie listopada ważył około 103-105 kg. Taka masa – szczególnie dla umięśnionego mężczyzny – byłaby może dopuszczalna, zabójcze jednak okazało się tempo przyrostu wagi.
21 listopada Dmitrij skarżył się na gwałtowne pogorszenie stanu zdrowia i ból w klatce piersiowej, a nawet odwołał wszystkie treningi.
Mężczyzna wybierał się do lekarza, by sprawdzić, co się z nim dzieje, jednak nie zdążył tego zrobić, bo tej samej nocy zmarł.
Lekarze zaś stwierdzili, że przyczyną śmierci był zawał. Serce trenera nie wytrzymało nadmiernego obciążenia spowodowanego gwałtownym przyrostem masy ciała.
Przypomnijmy, że jeśli chodzi o odchudzanie, uznaje się, że „bezpieczne” jest zrzucanie 1 kg tygodniowo. Być może jeśli chodzi o tycie, ta wartość jest analogiczna. Tymczasem rosyjski trener przybierał około 3 kg tygodniowo.
*cyt. https://www.woman.ru/
























