Wyciekły szokujące informacje na temat Mieszka R.! Tak wyglądało mieszkanie sprawcy zbrodni na UW!
W maju 2025 r. Polską wstrząsnęła zbrodnia dokonana na Uniwersytecie Warszawskim przez 22-letniego studenta Mieszka R. Młody mężczyzna zaatakował siekierą portierkę uczelni, a następnie dokonał znieważenia zwłok.
Wcześniej sprawcę określano jako inteligentnego, ale nierzucającego się w oczy. Teraz na jaw wyszły nowe informacje, a głos zabrały osoby, które znały Mieszka R.
Co powiedzieli i co o sprawcy mówi jego mieszkanie?

Mieszko R. zamordował Małgorzatę D. oraz ranił portiera uczelni, który rzucił się na pomoc kobiecie. Następnie dokonał aktu kanibalizmu [zobacz: „On chyba ją je!”]
Jednak jeszcze w maju 2025 r. studenci z roku, mówili o Mieszku, że był cichy i spokojny oraz… ponadprzeciętnie inteligentny.
Mieszko R. mieszkanie
Teraz Gazeta Wyborcza* dotarła do osób, które znały sprawcę zbrodni na UW. W reportażu serwisu czytamy, że w swoim mieszkaniu w Rembertowie, Mieszko żył w brudzie.
Dobrego zdania nie mieli o nim sąsiedzi:
Chodził brudny i zaniedbany, miał tłuste włosy i nigdy nie odpowiedział mi „dzień dobry”. Zdziwiło mnie, że nigdy też nie otwierał szeroko drzwi do mieszkania. Tak jakby nie chciał, żeby można było zobaczyć, jak ono wygląda.
– mówi jedna z sąsiadek,
Inna dodaje:
Przemykał jak dzikie zwierzę.
Jedna z mieszkanek bloku, po zabójstwie, brała udział w przeszukaniu lokalu:
W mieszkaniu było brudno, śmierdziało, na podłodze leżały porozrzucane ubrania. Wszędzie walały się książki, ale żadnej „prawniczej” nie dostrzegła. W mieszkaniu prawie nie było mebli. Brakowało m.in. łóżka. Na podłodze leżały koce i karimata. „Gdzie on spał?”
– opisywała swoje wrażenia.
Zaburzenia psychiczne
W weekend przed popełnieniem zbrodni, student spotkał się z ojcem oraz swoim bratem w Gdańsku. Tego dnia zachowywał się bardzo dziwnie:
Mieszko mówił, że ma wrażenie, że go ktoś programuje. Tata się zdenerwował na niego i nie chciał już z nim rozmawiać.
– mówił jego brat.
I dodał:
Cała ta jego rozmowa była jakaś dziwna. Mówił, że inni spiskują przeciwko niemu, że są w zmowie. Nie rozumiałem, o co mu chodzi.
Po zbrodni śledczy analizowali też sprzęt 22-latka, a w wyszukiwarce internetowej znaleźli niepokojące hasła. Mieszko R. pytał o fantazje na temat zbrodni, krzywdzenia innych, narkotyków, urojeń i epizodów psychotycznych.
Najwyraźniej więc były momenty, gdy sam czuł, że coś z nim jest nie tak.
Zbrodnia na UW
Popełnienie mordu na portierce uczelni tłumaczył następująco:
Twierdził, że musiał zabić, by ostatecznie udowodnić sobie, że jest drapieżnikiem, a nie ofiarą. Głosy w głowie kazały mu nie tylko mordować, ale też zjeść „niewinną owieczkę”.
Oceniając popełnioną zbrodnię, przedstawiał różne stanowiska:
Raz było mu żal osoby, którą zabił, innym razem podkreślał, że „nie rusza go”, że cała Polska nazywa go mordercą. Innym razem czuł dumę. Kolejnym twierdził, że „czyn go bawi”.
Po wielomiesięcznej obserwacji, biegli psychiatrzy uznali, że u Mieszka R. występuje zaburzenie psychiczne o charakterze psychotycznym.
Oznacza to, że nie można mu przypisać winy i postępowanie karne należy umorzyć.
A student trafiłby wówczas do zamkniętego zakładu psychiatrycznego.
Jednak z opinią biegłych nie zgadza się mecenas pokrzywdzonej, która zakwestionowała ten dokument. Wniesiono o nową opinię lub powołanie nowego zespołu biegłych.
źródło/cytaty: Gazeta.pl


























