BIZNES&POLITYKA

Co się dzieje, gdy ktoś umrze na pokładzie samolotu? Stewardessa ujawnia szokującą procedurę!

Praca stewardess wydaje się być bardzo atrakcyjna. Młode i ładne kobiety sporo podróżują, widzą kawał świata i ponoć dobrze zarabiają. A jak jest naprawdę?

Sekrety pracy stewardess zgłębił Krzysztof Pyzia w książce pt. „Stewardesy. Cała prawda o lataniu”.

 

Całość to kilkanaście wywiadów ze stewardessami latającymi zarówno w liniach krajowych, zagranicznych, na lotach czarterowych a także z rodziną królewską Arabii Saudyjskiej! Dzięki rozmowom przeprowadzonym przez Krzysztofa Pyzia możemy poznać pracę stewardess „od kuchni”.

 

fot. www.proszynski.pl

 

Jak zostać stewardessą?

Zgodnie z powszechnym wyobrażeniem, do pracy w lotnictwie nie jest łatwo się dostać. Linie lotnicze bardzo rzadko organizują rekrutacje, a konkurencja jest ogromna. Z tego co mówią stewardessy, na przykład na rekrutację przychodzi 150-200 osób, a z tego grona wyłaniane są na przykład dwie osoby do pracy.

W książce „Stewardesy. Cała prawda o lataniu” Krzysztof Pyzia podaje też, jakie warunki trzeba spełnić by trafić do tej elitarnej grupy.

 

Zarabiają krocie?

Na wynagrodzenie początkującej stewardessy składa się płaca podstawowa (ok. 6-8 tys. zł.). Do tego doliczane jest wynagrodzenie za wylatane godziny (liczone od momentu startu do lądowania) oraz prowizja za sprzedaż na pokładzie.

W rozmowach z Krzysztofem Pyzia, panie nie chciały mówić konkretnie, ale stewardessa ze sporym stażem może „wyciągnąć” nawet około 30 tys. zł.

Co innego loty z VIP-ami! Na przykład Dorota, która lata z księciem Arabii Saudyjskiej, zapytana o wynagrodzenie, przyznała jedynie, że jest to jej „słodka tajemnica”. Dość powiedzieć, że sam jej „mundurek” to sukienka Hugo Boss, pasek Louis Vuitton, apaszka Versace.

 

Co się dzieje, gdy ktoś umrze na pokładzie samolotu?

W książce „Stewardesy. Cała prawda o lataniu”, stewardessy zdradzają też szokujące fakty o swojej pracy. Takim przykładem może być sytuacja, gdy ktoś umiera na pokładzie.

Opowiedziała o tym jedna z kobiet. Na pokładzie samolotu, którym leciała zmarł mężczyzna, a too, co się wtedy robi jest szokujące. Otóż udaje się, że nic się nie stało!

Pasażerowie zostali poinformowani, że jeden pan się źle poczuł i przeniesiono go do tylnego rzędu. Dam założono mu specjalny worek (puszczają zwieracze!) oraz maseczkę tlenową na twarz.

Choć wydaje się to nieludzkie, miało jednak swoje uzasadnienie. Zmarłemu nie można było już pomóc, a załoga nie chciała siać paniki.

 

Prawdziwy etos pracy!

Jeśli latacie samolotami, to z pewnością nie analizujecie tego co i jak robią stewardessy i stewardzi (jest coraz więcej panów w tej branży). Jednak to co zaskakuje w książce Krzysztofa Pyzia na wieki plus, to etos pracy stewardess.

Niemal z każdej rozmowy przebija wielka uważność wobec tego, co dzieje się na pokładzie i zachowań ludzi. Ale przede wszystkim uwagę zwraca troska i szacunek stewardess wobec pasażerów. Nawet gdy opowiadają o tych najbardziej kłopotliwych to wyrażają się per „pan” czy „pani” lub „pasażer”. Nie ma tu oceny, nie ma pejoratywnych określeń – jest człowiek i sytuacja, z którą trzeba sobie poradzić.

 

Jeśli zatem lubicie podróże samolotem, albo marzycie o karierze stewardessy, koniecznie przeczytajcie książkę „Stewardesy. Cała prawda o lataniu”!

 

Zobacz też: Ewa Chodakowska ujawnia najgorszą cechę Greków. „Doprowadzała mnie do szewskiej pasji”